Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 689 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna zaprosiła Czytelników na spotkanie z osobistą sekretarką Czesława Miłosza

sobota, 29 stycznia 2011 19:36

 Tagi: czesław miłosz, spotkanie z sekretarką miłosza, sekretarka czesława miłosza, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna, Agnieszka Kosińska, poezja, literatura,

Agnieszka Kosińska przez osiem lat była osobistą sekretarką Czesława Miłosza. Swoją pracę u noblisty rozpoczęła w 1996 roku i towarzyszyła mu aż do jego śmierci. Nie była odpowiedzialna jedynie za porządkowanie, spisywanie tekstów, ale zajmowała się także sprawami przyziemnymi jak organizacja remontu czy opieki medycznej dla poety. Po śmierci jego żony – Carol – objęła stanowisko tzw. majordomusa, jak zwykł określać to Miłosz.

Agnieszka Kosińska

Autor: bacha

Miał obsesję drobiazgu, powiadał, że to śmieszne zajęcie dla mężczyzny być poetą... - mówi pani Agnieszka.
Ale pisał, tworzył, wciąż mając poczucie, że...



TAK MAŁO

Tak mało powiedziałem.
Krótkie dni.

Krótkie dni,
Krótkie noce,
Krótkie lata.

Tak mało powiedziałem,
Nie zdążyłem.

Serce moje zmęczyło się
Zachwytem,
Rozpaczą,
Gorliwością,
Nadzieją.

Paszcza lewiatana
Zamykała się na mnie.

Nagi leżałem na brzegach
Bezludnych wysp.

Porwał mnie w otchłań ze sobą
Biały wieloryb świata.

I teraz nie wiem
Co było prawdziwe.

Berkeley, 1969



To ulubiony wiersz Noblisty, który prezentował na prawie wszystkich swoich spotkaniach autorskich, bo bardzo go lubił - mówiła podczas spotkania z licznie zgromadzoną publicznością, AGNIESZKA KOSIŃSKA. Nie starała się zrobić z niego pomnikowego twórcy, nie oddzielała człowieka od poety, ani nie wartościowała poszczególnych tomów. Twierdziła, że każdy wiersz Miłosza to on sam, od początku do końca, co zapewne może potwierdzić obecny na sali - doskonały, bydgoski znawca Miłosza - Krzysztof Myszkowski.

Atrakcją spotkania było wystąpienie aktora - EUGENIUSZA RZYSKIEGO, który w mistrzowski sposób przedstawił wybrane wiersze poety.

Zobacz też fotorelację na:

http://www.facebook.com/?tid=1844299111788&sk=messages#!/album.php?aid=36482&id=1646500...



BYDGOSZCZ POEZJĄ STOI

sobota, 29 stycznia 2011 15:55

Jerzy Granowski

Katowice

 


 

                W styczniu roku 2011 roku rynek książki wzbogacił się o dwie atrakcyjne pozycje wydawnicze – almanachy poetyckie „Myśli w słowach zapisane” oraz „Wolny wagon poetycki”.

                Pozycje godne uwagi ze względu na ich różnorodność oraz fakt, że  zawartość stanowią teksty poetów z Polski, Niemiec i Szwecji, piszących w różnych stylach, poruszające rozmaite tematy. Wiersze nie nużą hermetycznością metafor, mówią o miłości, życiu, przemijaniu, smutku i radości, są nawet wychodzące ponad naszą szarą rzeczywistość. To wyjątkowe zbiory poezji pisanej przez ludzi, którzy na co dzień trudnią się różnymi profesjami. Wśród autorów są, m.in.: nauczyciele, kolejarze, filolodzy, technicy, studenci, piekarze, ekonomiści, pielęgniarki, ratownicy medyczni, fryzjerzy, prawnicy, fotograficy, politolodzy, psycholodzy, dziennikarze i inni.

                Antologia ”Myśli w słowach zapisane”, z tekstami dwudziestu autorów, z ilustracjami Małgorzaty Angel i słowem wstępnym redaktorki książki Marty Gracz – jak pisze poeta i krytyk w komentarzu do wierszy Tadeusz Dudek:  "(...) to wybór poezji współczesnych autorów. Prezentowane w nim wiersze zatrzymują i rozbudzają wyobraźnię. W centrum uwagi znajduje się człowiek, jego egzystencja, codzienność, uczucia i emocje. Świat z całym bagażem spostrzeżeń i doświadczeń, jakie niesie z sobą życie i ciągłe poszukiwanie. Stąd już tylko krok do prawdziwego spotkania,  dialogu między poetą a czytelnikiem. Bywa, że taki dialog, może przerodzić się nawet w przyjaźń.(…)”

 

                Na chybił trafił, otworzyłem „Myśli w słowach zapisane” i przed oczami pojawił się wiersz zatytułowany „Z wewnątrz”, którego dwa pierwsze wersy przykuły moją uwagę i zmusiły do czytania: „Nie bój się człowieka / myśli się bój…”.

 

Z wewnątrz

 

Nie bój się człowieka

myśli się bój

słów co je niosą

i wiodą na nieposłuszeństwo…

Nie człowiek zawinił

nie on targa zaborczym pragnieniem

to one od spodu do wierzchu

rzucają tobie wyzwania

jak rękawicę

jak chleb

jak nóż

 

i kiedy już nasycisz nienasycenie

nieujarzmienie zagłuszysz

rozłożysz wachlarz spełnień

poznasz swój cień

swój krok

twoje stąpanie po śliskich nadziejach

po kruchych oczekiwaniach

po kres…

 

będziesz prawdziwy

 

                Zastanawiałem się kto szuka prawdziwego człowieka, wchodząc w głąb jego duszy i okazało się, że to bydgoszczanka Wiesława Barbara Jendrzejewska. Autorka książki z opowiadaniami  Z kobietą na półpiętrze (2008) oraz trzech tomów poetyckich: Na strunach ciszy (1999), Dotyk (2006) i Noc rudych traw (2008). 

                Trafiłem też na drugą bydgoszczankę - Lucynę Siemińską, autorkę zbiorów wierszy: Bliżej... (2006), Latawcom nie potrzeba skrzydeł (2007), Pryzmaty myśli (2008), Niebo nad słonecznikami (2009).

                Autorka zainspirowana wieczornym nastrojem i mistyką zachodzącego słońca oraz nadchodzącą szarością wydłużanych i zanikających cieni dzieli się swoistymi refleksjami:

 

 

Po zachodzie

 

niekiedy wracam

wolnym krokiem ku przystani

gdzie o miłości coraz ciszej

 

porzucony kajak

próchnem dogorywa w trzcinach

romantycy odeszli już dawno

 

nikt nie czyta wierszy

plejady gwiazd z nudów

mizdrzą się do lustra wody

 

odpowiada zmarszczkami

zachrypniętym głosem znajomego

plusku jak łkanie 

 

                W antologii znajdziemy więcej takich wierszy, które podnoszą wartość antologii na ponad przeciętną. Każdy z pozostałych siedemnastu autorów, którzy mieszkają w pobliżu lub w „pewnym” oddaleniu od Bydgoszczy, jak: Małgorzata Angel (Wałcz), Bernadetta Bąkowska (Skarżysko-Kamienna), Joanna Danuta Bieleń (Muszkowice k/Ząbkowic Śląskich), Agata Cichy (Tychy), Hania Goszyc (Wodzisław Śląski), Marta Gracz (Rybnik), Jerzy Granowski (Katowice), Arkadiusz Irek (Jabłonowo Pomorskie), Kazimierz Linda (Stalowa Wola), Christian Medardus Manteuffel (Lenningen/Niemcy), Ewa Willaume-Pielka (Sosnowiec), Daniela Polasik (Koleczkowo k/Gdyni), Piotr Prokopiak (Szczecinek), Jadwiga Stróżykiewicz (Barcin), Aleksandra Tarkowska (Gdynia) i Henryka Wołoszyk (Oxelösund, Szwecja) – pozostawił swoją perełkę.

 

                Wnikliwy czytelnik zaraz powie, że siedemnaście plus dwa to dziewiętnaście a nie dwadzieścia. Kogoś brakuje! Oczywiście, brakuje jeszcze jednej bydgoszczanki, a jest nią Alina Rzepecka – autorka tomiku Bezsenność (Wrocław 2005) i płyty Wigilianki (Bydgoszcz 2007).

To nie przypadek, że pominąłem ją wcześniej. Zauważyłem bowiem, że zainspirowana piciem kawy w restauracji bydgoskiego dworca kolejowego napisała wiersz, który stanowi świetny łącznik z antologią (kolejarz powie: sprzęg wagonu) „Wolny wagon poetycki”. A oto on:

 

* * * (kawa…)

 

kawa na dworcu

ma smak oczekiwania

dlatego mężczyźni

 

piją ją dużymi łykami

zbyt często spoglądając na zegarek

pomiędzy jedną a drugą rozmową przez telefon

w roztargnieniu słodzą drugi raz

kawa na dworcu

ma smak oczekiwania

 

dlatego dziewczęta

parzą usta

znacząc brzeg kubka krwistą różą 

 

                Nic dodać, nic ująć, wchodzimy do wagonu poetyckiego. Siedzą już tam bydgoszczanki Wiesława Barbara Jendrzejewska i Lucyna Siemińska, które musiały pokazać konduktorowi Piotrowi Goszczyckiemu (poeta i redaktor antologii) ważne bilety, którymi są wiersze zainspirowane koleją:

 

 

Wiesława Barbara Jendrzejewska

 

Podróż

 

Lubię pociągi pędzące po szynach

gdy jak nasze myśli

jak pragnienia nasze

mkną naprzeciw niepokojom

zawsze do przodu

 

tak tak, tak tak, tak tak…

 

Za brudną szybą przedziału

czyste tęsknoty

niedościgłe marzenia

niczym koła zataczają nadziei kręgi

wciąż do przodu

 

tak tak, tak tak, tak tak…

 

 

Lucyna Siemińska

 

Koleją losu

 

mijamy się co rano

przyklejeni do szyb

z resztkami snu pod powiekami

 

osobowy czy pośpieszny

nie ma większego znaczenia

na stacji równolegle okno w okno

 

potem w przeciwne strony

coraz dalej od siebie

kołyszemy się na rozjazdach

 

i nawet nie wiesz

że jesteś moją Julią

jesienną muzą zza deszczowych łez

 

                Do „Wolnego wagonu poetyckiego”, który powstał z inicjatywy Grupy Poetyckiej Wars, konduktor wpuścił tylko trzydzieści sześć osób, które podobnie jak bydgoszczanki musiały posiadać ważne bilety: Joanna Danuta Bieleń, Małgorzata Błońska, Maria Borcz, Grażyna Cebo-Więcek, Dariusz Chrobak, Emilia Deutsch, Stanisław Dominiak, Bożena Fic, Jacek Furmański, Marta E. Gajewska, Paweł Garnecki, Alicja Godycka, Piotr Goszczycki, Jerzy Granowski, Barbara Wiesława Jendrzejewska, Jadwiga Mariola Jankowska, Jacek Karolak, Kamila Kasprzak, Irmina Kosmala, Krzysztof Kowalczyk, Zbigniew Kurzyński, Andrzej Mestwin, Radosław Orzeł, Danuta Pawłowska-Skibińska, Wiesław Piwowarski, Sławomir Płatek, Piotr Wiesław Rudzki, Lucyna Siemińska, Jerzy Stasiewicz, Paweł Soroka, Agnieszka Terlecka, Izabela Wageman, Ewa Willaume-Pielka, Elżbieta Wojdała-Lis, Henryka Wołoszyk, Marek Zienkowicz.

                W tej 200. stronicowej książce zetkniemy się z twórczością literacką na wysokim poziomie, okraszoną fotografiami poety Piotra Wiesława Rudzkiego, słowem wstępnym zatytułowanym "Jedyny taki przejazd koleją" – Agnieszki Goszczyckiej.

 

                W recenzji Gustawa Ostaszewskiego, którą napisał się tuż po ukazaniu się antologii, m.in. czytamy:

                „Jak bardzo jazda pociągiem może być inspirująca? Czy rację miał Julian Tuwim pisząc „Lokomotywę”? Czy kolejka wąskotorowa to już przeżytek? Na wszystkie powyższe pytania czytelnik znajdzie odpowiedź biorąc do ręki  książkę grupy poetyckiej WARS: „Wolny Wagon Poetycki”. Już na wstępie znajdziemy sugestię, że jest to pierwsza we współczesnej Polsce antologia  poezji o tematyce kolejowej.”

                „(…)Kto dzisiaj pisze wiersze o tematyce kolejowej? Wydawało by się, że prym wiodą maszyniści, konduktorzy, dróżnicy… ale niestety tak nie jest. W niniejszej antologii jest tylko jeden aktywny maszynista, którzy rzetelnie dobiera metafory do swojej ciężkiej pracy (Marek Zienkowicz), Kobieta – której dziad i ojciec pracował na kolei, a Ona (Małgorzata Błońska) mieszka 18 metrów od torów i na co dzień musi pracować w hotelu. Wśród poetów, którzy zdecydowali się wsiąść do Wolnego Wagonu Poetyckiego znajdziemy osobliwy bilet u Bibliotekarzy (Piotr Wiesław Rudzki, Elżbieta Wojdała-Lis), która w chwili obecnej wykonuje wolny zawód czarodziejki, Ratownika Medycznego (Wiesław Piwowarski), Psychologa (Jacek Furmański), Ochroniarza po przejściach (Paweł Garnecki), Pielęgniarki (Ewa Willaume-Pielka), Prawnika (Jacek Karolak), Politologa (Paweł Soroka), czy Dziennikarza (Jerzy Granowski). Listę osób aktywnych zawodowo zamyka Mistrz Piekarnictwa (Piotr Goszczycki). Mieszanka zawodów, oraz poetyk (łącznie z satyrą Zbigniewa Kurzyńskiego) pozwoliła na wydanie antologii, w której w niezwykły sposób podjęty został temat nie tylko naszej kolei.(…)”

 

                Miłośnicy dobrej książki poetyckiej, którzy zdobędą zbiory wierszy „Myśli w słowach zapisane” oraz „Wolny wagon poetycki” nie będą żałować swojej decyzji, a książki godnie uzupełnią każdą, nie tylko prywatną, bibliotekę.

Jerzy Granowski

 

„Wolny wagon poetycki”

Redaktor: Piotr Goszczycki. Fotografia: Piotr Wiesław Rudzki. Wstęp: Agnieszka Goszczycka – „Jedyny taki przejazd  koleją”. Wydawnictwo Komograf Warszawa.

ISBN 978-83-62769-04-9

 

„Myśli w słowach zapisane”

Redaktor i wstęp: Marta Gracz. Komentarz: Tadeusz Dudek – „Każdy Inny…”. Fotografia: Małgorzata Angel.

Opieka redakcyjna: Mariola Szafarz. Redaktor techniczny: Marek Łoś. Małe Wydawnictwo Kraków.

ISBN 978-83-929708-8-0



Bydgoscy poeci też w ogólnopolskim almanachu poetyckim z Krakowa

sobota, 29 stycznia 2011 15:50

OGÓLNOPOLSKI ALMANACH POETYCKI, m.in. z Autorami naszego regionu,  ukazał się w Krakowie

 

 W XXI wieku trudno być poetą. To wiek techniki i czas próby przezwyciężenia egzystencji duchowej przez materialną. Zainteresowanie poezją jak i całą literaturą jest znikome. Zamyka się w kręgach koneserów jak i samych piszących. 

Współcześni poeci to ludzie różnych zawodów, dla których poezja jest pasją i przygodą. Tworzą ją, choć zdają sobie sprawę, że nie dotrze ona do każdego. 

 „Myśli w słowach zapisane” to wyjątkowy zbiór poezji. Prawdziwy liryczny kalejdoskop. Wiersze dwudziestu autorów mieszkających w różnych częściach Polski, którzy na co dzień trudnią się zróżnicowanymi profesjami. Są wśród nich: nauczyciele, absolwenci politechniki, ekonomiści, pielęgniarki, fryzjerka, fotograf, dziennikarze. Mają po dwadzieścia parę, trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt i sześćdziesiąt lat.

I jak odmienne są środowiska, w których pracują i żyją, jak również doświadczenia życiowe, tak zróżnicowana jest tematyka ich wierszy i styl pisania. Są więc wiersze o miłości
i tęsknocie, życiu i przemijaniu, szczęściu i smutku. Są wiersze długie i krótkie, proste
i trudne. Jak w prawdziwym kalejdoskopie… Mieszanka kolorów, mozaika, złożona z cząstek, tworzących wielobarwną poetycką kompozycję. I właśnie ze względu na tę różnorodność, „Myśli w słowach zapisane” tworzą antologię, po którą warto sięgnąć. Każdy bowiem, może odnaleźć w niej cząstkę poezji, bliską swemu sercu.

 

                                                                                                                             Marta Gracz

 

 Każdy inny w myślach i w słowach

W styczniu 2011 roku ukazała się antologia poezji "Myśli w słowach zapisane", zawierająca wiersze dwudziestu poetów z całej Polski. Wydawcą almanachu jest krakowskie „WYDAWNICTWO MAŁE”

Komentarz napisał Tadeusz Dudek, zaś słowo wstępne Marta Gracz.
Tomik zdobią zdjęcia Małgorzaty Angel.

Antologia zawiera wiersze takich poetów, jak:

Małgorzata Angel (Wałcz)
Bernadetta Bąkowska (Skarżysko-Kamienna)
Joanna Danuta Bieleń (Muszkowice na Dolnym Śląsku)
Agata Cichy  (Bochnia)
Hania Goszyc (Wodzisław Śląski)
Marta Gracz (Rybnik)
Jerzy Granowski  (Katowice)
Arkadiusz Irek (Jabłonowo Pomorskie)
Wiesława Barbara Jendrzejewska (Bydgoszcz) – prowadząca Kawiarni Literacką domu Kultury „Modraczek” na bydgoskich Wyżynach, prezentowała swoją twórczość w styczniu 2009 roku.
Kazimierz Linda (Stalowa Wola)
Christian Medardus Manteuffel (Lenningen/Niemcy,  Ciechocinek/Polska) wystąpił w Kawiarni Literackiej 22 kwietnia 2010 roku
Ewa Willaume-Pielka (Sosnowiec)
Daniela Polasik (Gdynia) była gościem w Kawiarni Literackiej w grudniu 2010 r na spotkaniu autorskim Lucyny Siemińskiej.
Piotr Prokopiak (Szczecinek)
Alina Rzepecka (Bydgoszcz) wystąpiła w KL w grudniu 2007 roku
Lucyna Siemińska (Bydgoszcz) wystąpiła w KL w grudniu 2010 roku
Dorota Strugała (Pi
ła) wystąpiła w KL w styczniu 2008 roku
Jadwiga Stróżykiewicz (Barcin) wystąpiła w KL w kwietniu 2008 roku
Aleksandra Tarkowska (Trójmiasto)
Henryka Wołoszyk (Szwecja)

Czy jesteśmy sobą nawzajem autentycznie zainteresowani? – pyta Tadeusz Dudek - Jeśli tak, to czym w istocie? Czymś na wzór i podobieństwo nasze, które Emanuel Levinas nazywa Toż-samym? A może też Innym, które w każdym z nas pozostaje tajemnicze i nieokiełznane (dla niektórych wciąż obce, bo wyalienowane)? Nie ma lepszego miejsca w słowach na spotkanie Innego niż poezja. Zawiera bowiem najwięcej z owego pierwotnego mówienia, o którym mówi Levinas, że w nim objawia się Inny. Choćby w poetyce, przez budowanie nastroju (nerwowy, spokojny, pełen patosu), mniej lub bardziej wstydliwie ukrywającej peela. Gdzie jesteś, zdaje się wołać czytelnik, a między nim i autorem tworzy się w ten sposób jakaś intymna więź. Czy metafory (oryginalne, zaskakujące lub przeciwnie) mają na celu silniej oddziaływać na wyobraźnię odbiorcy, czy też kierują się wprost do jego serca? Odsłaniają bardziej sferę duchową i więź z kulturalną spuścizną, czy raczej związki poety z naturą? Wiele mówi
o nim to, co uznał w swoich wierszach za ważne, wśród jakich wartości żyje oraz czy inicjuje w nich jakiś dialog, czy przeciwnie – jego poezja to rodzaj swoistego masażu ego? Na ile jest wewnątrz wolny? Apollo – pełen miłości własnej i poczucia własnej wartości, przeświadczony o boskim namaszczeniu, czy może raczej Marsjasz z krwi i kości, który nie odczuwa potrzeby rywalizacji z bogami, a w lesie gra, bo w duszy gra? Zapraszam więc do zabawy w poszukiwanie metaforycznego króliczka, który wydaje mi się, że kocha być w myślach, słowach i między wierszami poezji gonionym.

 

Redakcja: Marta Gracz, komentarz: Tadeusz Dudek, ilustracje: Małgorzata Angel: Małe Wydawnictwo, Kraków 2010.

 

Almanach można nabyć bezpośrednio u poetów lub w Kawiarni Literackiej u W. Barbary Jendrzejewskiej.



Zapraszamy zainteresowanych poetów do naszej przyjaznej KAWIARNI LITERACKIEJ. A jak w niej jest, spytajcie tych, którzy już w niej wystąpili oraz tłumnie przybywających do niej  co miesiąc Gości. Szczegółowych informacji udziela, prowadząca KL – W. Barbara Jendrzejewska – bacha1344@wp.pl

 

 

 

 Henryka Wołoszyk rozpina swoje Ja na wielkim płótnie. Maluje na nim z wyobraźni, pisze
z uczuciem: morze ma w sobie tyle grozy i słów, że nawet gwiazdy spadają do niego, gadają, gadają, ulegają pokusom. Za dnia promienie słońca też dźwięczą. Na brzegu porzucona muszla ujawnia drugie dno. Zamiast krocza namalował jej usta, a ona przez cały czas cierpliwie milczała – Nora, drętwa kochanka, niewolnica.

 Aleksandra Tarkowska kocha życie, poezja jest dla niej przestrzenią wolności, pisze piosenki z serca – czasem z rymami, często z arytmią. Jakiś głos ją zwodzi, że śmierć to tylko potknięcie. Łatwo się zapomnieć w przejściu na drugą stronę. Dlatego jest nieufna, uważnie patrzy pod nogi. Rysuje dokładną mapę serca. Przyda się, jako przewodnik po dobrym smaku (jest przewodniczką). Burzę na łemkowskich szlakach nazywa anielską litanią za wiernych zapomnianych (w pejzażu z rudbekią). Stare tematy wrzuca do kufra: czerwoną sukienkę
i pantofelki z kokardką, aż robi się ciężki (Freud miał rację). W jesieni odczuwa smak melancholii, bez barokowych melonów. Nie skarży się na brak ostrości widzenia. Tylko ta monotonia sepii zaczyna jej już lekko doskwierać.

 Dorota Strugała uprawia poezję delikatną, kobiecą, miękko stąpa po piasku (tak stąpa
i skorpion). W jej sztuce kochania, ostatnie nasionko dmuchawca kojarzy mi się z męską kondycją. Niby czas się unieść, wzlecieć, przecież nie podskoczę – co najwyżej w chorej wyobraźni albo co gorsza – ze złości. Ona rodzi się naturalnie niewinnie lekka, on przez zwykłe przeoczenie. Podtrzymuje domowe ognisko, a dym z komina straszy. Lepiej by cię nie zwiodła rusałka odziana w suknię czułości (o nieprzenikalne obija się ćma).

Jadwiga Stróżykiewicz rachunki płaci na czas. Najpierw za rozwój, za temat, za miejsce,
a co zostanie, to na chleb. Jej muza jest blisko, rękopis w zamyśle, byle nie zmarnować szansy, być czułym na głosy, a wody się rozstąpią (znacznie trudniej o gorejący krzew). Rodzinny album wygląda jak opuszczone miasto. Wieczerza smutku z opłatkiem mrozu, nikt nie zapukał do drzwi, nawet Anioł Stróż wybrał inną drogę. A kiedy rtęciowy słupek wspiął się do nieba, rośnie i gorączka, miraże przed oczami – Beduinka otula się piaskiem (widać, za dużo słońca).

Lucyna Siemińska chwilami chwali stabilność układu. Pozwalają jej na to małe kotwice – przydają się w życiu. Silnie zaostrzonym grafitem ołówka optymalizuje przestrzeń od zegara aż po kalendarz. Słonecznikom domalowuje uśmiechy. Czarne myśli ot tycie, jak kropki biedronki. Jej spojrzenie zielone, jak mięta. Krzyczy ciszą, gdy liście szeleszczą na grobach. Na pytania młodych czytelników odpowiada z godnością – zmarszczkami.

 Alina Rzepecka boi się zasnąć, gdyż ukochany zamienia się w strumień i żłobi nowe koryto. Patrzy na świat z perspektywy jabłka wodzącego na pokuszenie. Zna się na pierogach, twierdzi, że najważniejsze jest wnętrze. Czyta Szekspira w kuchni, a łzy usprawiedliwia cebulą. Z krzywych zwierciadeł łyżek usuwa twarze gości, zdejmuje odciski palców z rękojeści noży. Wolałaby być Julią, ale w sercu i tak dramat. Kawa na dworcu ma smak oczekiwania, jest cierpliwa (ma to po ojcu). W końcu uderza w stół, opatruje rany chlebem. Teraz opiekuje się poetycko utalentowanymi dziećmi.

 Poezja Piotra Prokopiaka wydaje się politycznie zaangażowana, to dziecko stanu wojennego – niby z mopsu, ale chujwieco. Wychowany na filmach Wajdy, pisze o przetrąconym przez wojnę pokoleniu. Przeżywa kryptokomunistyczne dylematy od ziemi obiecanej, aż po szmirowaty amerykański kapitalizm: nie ma zysku bez wyzysku (wydaje się wołać). Jego stary i nowy testament kniei nie ugina się pod naporem nauki, ani reformacji, buduje świątynie pełne myszy i karaluchów. Gdy wyszedł z siebie osiadł na mieliźnie, dzisiaj żyje pod dyskontem, z aurą arkadii pod wycieraczką, skrzypkiem na dachu, ze skrzywionym dyskiem ronda na Placu Wolności.

 Daniela Polasik uwielbia żyć chwilą. W jej wewnętrznym świecie wiele się dzieje. Wpatrzona
w światło lampy
przeżywa kolejne metamorfozy. Meandry zamyśleń, rozbiegane oczy żab, modrzewie, lipy i stara buczyna, wszystko to budzi majestat brzęczydła, co żywi się ludzką krwią – rozpogodzona, wygładza w duszy zmarszczki. Czasami słowa giną w bojaźni, spływając z ust jak zwiędłe liście. W nocy szuka śladów w fałdach pluszowej kotary, ni to sen, ni jawa, byle nie koszmary, niesamowite jak wiele można wyczytać z tej ciszy.

Pielęgniarka Ewa Willaume-Pielka, z pokolenia zaczarowanych dorożką, ponownie staje się dzieckiem w 100 rocznicę urodzin matki, bezradnie acz dramatycznie woła w wierszu: Mamo! gdzie jesteś Mamo! Dla niej przecież nigdy nie przestała być dzieckiem. Na prośbę chorego podaje mu ciepłą dłoń. Cierpienie schowało się w dzwonku i cicho siedzi u wezgłowia. Pani
w białym kitlu wierna jak Anioł Stróż, z szerokim uśmiechem na ustach pyta się: czy jeszcze coś podać?

Christian Medardus Manteuffel w życiu i poezji kroczy krętymi ścieżkami sansary. Jego wypędzona z kraju dusza nie może uciec, ani wyrwać się ze splotów przeznaczenia. Oddany na pastwę żywiołów, niszczy własne dzieło. Media wskazują na niego, jako winnego zagłady. W jego poezji pobrzmiewają melancholijne nuty Rilkego. Miłość uskarża się na poniżenie
i upadek. Christian wątpi w swoją świętość i szczęśliwą gwiazdę. Po pustych komnatach jego Niebieskiego Dworu wałęsa się bezpański grzech. Powtarza za Stachurą: „życie to nie teatr”, malując manichejski krajobraz. Czuje się pachołkiem nierealnej sprawy, ale wciąż walczy
o godność. Odnajdziesz go w wietrze z jego pieśni, na moment przed reinkarnacją. Wciąż ma nadzieję na powrót.

Anioły Kazimierza Lindy, są pełne goryczy przemijania. Starych robią na szaro, drewniany uczy go latać. Nawet stal łamie się pod wpływem przeznaczenia, dzwony milkną.  Błądząc
w gąszczu szarej rzeczywistości, poeta nie czuje się bezpiecznie. Kiedy wygląda przez okno, widać grymas na jego twarzy. Ktoś zastukał do drzwi i przez wąską szczelinę usiłuje podać mu pomocną dłoń, cały czaspodkrada wspomnienia.

 Tucholanka Wiesława Barbara Jendrzejewska, mieszkająca w Bydgoszczy, prezentuje bogaty dorobek literacko-poetycki. Niejeden krytyk połamał na niej zęby mądrości. Kobieta jak dziecko, lubi co chce. Trzeba przejść w życiu przez burze, aby nauczyć się ciszy (tylko umiera się łatwo). Powiada: nie człowieka należy się bać, ale jego myśli. Zwłaszcza, gdy już od lat dorożka niezaczarowana, a koń czysto mechaniczny. Czekając na Godota, wpija palce w klawiaturę, wzrok w pusty ekran: delete... shift... alt... klik… i znika w wirtualnej złudzie.

Arkadiusz Irek prezentuje się krótko, ale treściwie, prowadzi nas na manowce, z miejsca przebiera znaczeniami. Zainstalował karmnik i czeka na sikorki, bo jego głodnej wyobraźni nie dość już jedna sroka. Skrzywiony poeta, ale prosty człowiek. Twierdzi, że trudno zabliźnić się bliźnim, jeżeli jeden to baran, drugi – stary koń, a poeci wyrwani z kontekstu. Trzeba zacisnąć pasa, bo Bóg pożałował gliny, ale wszystko będzie dobrze – byle nie czekać na cuda (naprawdę jeden raj).

 Lepiej nie tracić poczucia humoru, zwłaszcza gdy uciekasz w swojej poezji w ostateczność jak Jerzy Granowski, karetką pogotowia, na syrenie. Nie trać ducha, podpisując cyrograf, udawaj tylko, że własną krwią. Złóż ręce jak do modlitwy, może zbudzi cię wiara i człowieku na Boga – odzyskasz przytomność. Cuda w mieście się zdarzają, piszą o tym w Dzienniku Zachodnim – kupisz w kiosku za rogiem, jeśli wstaniesz o świcie.

Marta Gracz tworzy w swojej poezji grobowy nastrój (szukam ironicznego dystansu). Stary pled babci przesłonił przyszłość, a czarna chusta – odbicie w lustrze, wiatr hula na pustej ławce, w końcu nadchodzi senna jesień. Prawda pędzi na oślep niepodkutą szkapą ze skrzydłami, mruży oczy, skrywa w ciemnościach jakieś tajemnice. Gra z losem w szachy, rozstawia figury i pionki – królowa na wieży, goniec zdyszany, król koło fortuny. Poeta
w przedsionku próżności
– wieniec na skroniach z ostatnim pożegnaniem. Gasi pragnienie święconą wodą. Stary testament spisany na świńskiej skórze.

 Hania Goszyc z Knurowa (jeszcze młoda) – kobieta na dziś. Kilkadziesiąt kilogramów żywej zmysłowości (jak foczka), histeryczka, neurotyczka, na pokuszenie dla samców. Pod przeźroczystą koszulką – milczenie owiec (i oczywiście stado baranów), słowem – szaleństwo. Prowadzi dialog w wierszu z księdzem Szymikiem, a w kolejnym już dirty dancing (coraz to jeden traci świadomość). Pisze telegram, gdy stłucze kubek. Gdy czuje się samotna, idzie do lekarza. Woła SOS w butach od Gucciego. Z Platona i Herberta nic się ostało. Taka dziwaczka.

Agatę Cichy uwodzą muchomory (ma zabójcze myśli). Gdy wino krąży w ciele, to i krwi szkoda, pisze z cierniem w sercu. Snuje opowieść o dwóch takich podobnych do siebie – kochać, nie kochać, a serce nie sługa, ciało nie instrument, człowiek nie z marmuru, amfora czasu już pusta. W końcu zasypia z ciężką głową na piersi, ciepło ogarnia wszystkie zmysły (znaczy wybrała). Nie pragnie wolności, w rąk twierdzy zamknięta. Głęboko oddycha, chociaż jej anioł stróż skrzydła pogubił. Samotność pisze wiersze już tylko do szuflady. Na jesień nie trzeba jej nic więcej, poza tym, co ma przed oczami.

 Quo vadis po polsku Joanny Bieleń to krzyżówka myśli. Psi los – na wyciągnięcie łańcucha
(i zmiłowanie pana). Sens tkwi między pestkami (soczysta jak wisienka). Stara panna do teraz nie otrząsnęła się z miłości. Gdy dziadkowi wstawiono plastikowe okna odszedł jak na złość. Moherowy beret bez partii, ma zimne stopy i szuka cienia na miejsce spoczynku.

 Bernadeta Bąkowska z domu dzieciństwa, młodości, ma nowe mieszkanie ze słów, szufladę pełną życia, troski zamyka na kłódkę. Gdy błądzi po krawędzi światła w nieznanym sobie świecie, jest młoda i piękna, silna i niezwykła, praktycznie w każdym miejscu słyszy słowo kocham, kwitnie na niebiesko. Wystarczy, że okno otworzy w pociągu, wiatr chwyta za ręce, oczy same mówią, bliskość onieśmiela, czuje się wiosnę, a konkretnie – delikatny zapach konwalii.

 Małgorzata Angel stawia na rodzinę (pewnie wygrała). Gdy w gości przyleciał bocian, zrobiła mu zdjęcie, zanim burza rozpędziła poezję tej chwili. Drzewa dokoła kłaniają się nisko, Chrystusa zdjęła z próchniejącego krzyża. Dni się wiją, aż spokój osiada na wszystkim, co myśli. Naprawdę nie wiadomo, kto bez żadnych doświadczeń, a kto tylko bez życia.
W każdym razie nieznośna jest ta lekkość bytu.

                „Myśli w słowach, to wybór poezji współczesnych autorów. Prezentowane w nim wiersze zatrzymują i rozbudzają wyobraźnię. W centrum uwagi znajduje się człowiek, jego egzystencja, codzienność, uczucia i emocje. Świat z całym bagażem spostrzeżeń i doświadczeń, jakie niesie z sobą życie i ciągłe poszukiwanie. Stąd już tylko krok do prawdziwego spotkania i dialogu między poetą a czytelnikiem. Bywa, że taki dialog, może przerodzić się nawet w przyjaźń.

 

                                                                                                                                             Tadeusz Dudek

 

 

Almanach można nabyć bezpośrednio u poetów lub w Kawiarni Literackiej u W. Barbary Jendrzejewskiej.

Redakcja: Marta Gracz, komentarz: Tadeusz Dudek, ilustracje: Małgorzata Angel: Małe Wydawnictwo, Kraków 2010.

Zapraszamy zainteresowanych poetów do naszej przyjaznej KAWIARNI LITERACKIEJ. A jak w niej jest, spytajcie tych, którzy już w niej wystąpili. Szczegółowych informacji udziela, prowadząca KL – W. Barbara Jendrzejewska – bacha1344@wp.pl



Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  27 044  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę, wiec jestem (?)

Statystyki

Odwiedziny: 27044

Lubię to