Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 689 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Recenzja tomu poetyckiego DOTYK

sobota, 09 lutego 2013 19:16

Dotyk” to kolejny tomik poetycki Wiesławy Barbary Jendrzejewskiej. Zawiera on 67 odważnych liryków przesiąkniętych prawdziwymi uczuciami, podszytymi subtelnym erotyzmem. W symbiozie z naturą ( jest w zbiorku kilka fotografii autorki ), przenikają się wzajem odwieczne, nieustające tęsknoty, pragnienia, oczekiwania i...pożądanie ( bo nie jest ono – jak zwykło się uważać - zarezerwowane li tylko dla mężczyzn ).
Wyrażają one wprost lub za pomocą pięknych metafor, czy misternie dobranych słów, to wszystko, czego nie obawia się wypowiedzieć prawdziwa, dojrzała kobieta, dla której sztuka oraz miłość nie posiadają wieku, czasu, ani miejsca. To wiersze dla kobiet dojrzałych emocjonalnie, które nie zawsze wiedzą, jak wyrazić ten od lat pielęgnowany w sercu, duszy i umyśle - żar, ogień i skrzętnie skrywany akt oddania. To wiersze dla mężczyzn, dla tych mężczyzn, którzy nieustająco kroczą po omacku, często na paluszkach, bezszelestnie, to znów zdecydowanie i pewnie, a wciąż nie wiedzą, który sposób obrać, by zgłębić kobiecą naturę, wszak ...ladonna mobile ( kobieta zmienną jest ). Poetka odsłania przed męskimi osobnikami kobiece pragnienia, oczekiwania, delikatnie podpowiada i poprzez dotyk ( tak często w tomie, w różnych konfiguracjach, przywoływany) prowadzi do najbardziej erogennego narządu, którym jest... umysł. Umysł kobiety i mężczyzny, ale wystarczy go... dotknąć zaledwie, by: „ rwać szaty damy z dziwki żądz...”
Wszyscy literaci piszą od zawsze o tym samym, ale nie każdy potrafi, jak Jendrzejewska, nazywając rzeczy po imieniu, tak widzieć ( kobiety też są wzrokowcami, jak się okazuje), tak dostrzegać i zapisać tak, by stały się wierszem. Wierszem, który czyta się wiele razy, a za każdym odkrywa coś nowego i niepowtarzalnego zaklętego w magię mężczyzny i kobiety, w ...dotyk.

Jolanta Niwińska wręcza mój "DOTYK" posłowi Zemke w Parlamencie Europejskim w Brukseli.



Recenzja jubileuszowego tomu poetyckiego, STYPENDIUM PREZYDENTA BYDGOSZCZY

sobota, 09 lutego 2013 17:56
Jarosław Stanisław Jackiewicz "TYLE" - CZYLI TRZY PRAGNIENIA
 

"TYLE" to kolejna już książka WIESŁAWY BARBARY JENDRZEJEWSKIEJ, o tyle jednak "niecodzienna", iż jest to Jej autorski wybór wierszy - utworów dla Poetki najważniejszych czy po prostu ulubionych. Ponadto jest to książka podsumowująca 25 lat pracy twórczej Jendrzejewskiej, wydana ze środków stypendium Prezydenta Bydgoszczy.
Wiersze zawarte w tym zbiorze podzielić można na trzy wielkie tematy.
Pierwszym z nich jest opowieść o zmaganiach Bohaterki z Losem, z Czasem - wraz z wieloma próbami zatrzymania w tym wirze tego, co ważne, mądre i piękne... próbami nieraz być może skazanymi na niepowodzenie. Nie jest to de facto topos faustyczny - w każdym razie nie do końca - ale raczej PRAGNIENIE utrwalenia w kadrze wiersza ludzi którzy odeszli i spraw najistotniejszych: rodziny, domu... ("Przetrwanie", "Zaduma", "Fotografie", "Po kres", "Pustka"...) Pojawia się tu żal, że "zatrzymany czas nie oswaja się".
Drugim zagadnieniem obecnym w książce Jendrzejewskiej jest miłość - ale uczucie to pomieszane jest, niestety, z... samotnością. Są to więc słodko-gorzkie rozważania. Autorka próbuje znaleźć w tym ludzkim/nieludzkim świecie ciepło serca, życzliwość, miłość. Na szczęście co jakiś czas ów przyjazny azyl czy port się pojawia. I wtedy staje się Magia, lub jak kto chce, Poezja! ("Erotyk leśny", "Zniewolenie".) Co do samotności czy lęku ("lęk zakotwicza się / bez zgody kapitana"), to stany te zdają się być wszechogarniające, tłumiące, beznadziejne. PRAGNIENIE miłości jest jednak nieprzezwyciężone, jak zasiane gdzieś w duszy ziarno nadziei ("Autoprezentacja").
I wreszcie temat trzeci: w niektórych tekstach Autorka zdaje się buntować przeciwko złu, głupocie, nietolerancji i znieczulicy. Jednak zaraz potem próbuje zrozumieć ów niezrozumiały świat, ludzi, wypatrując "cudu / ludzkiego kiełkowania". Skarży się, że "ludzie lubią listy" - ale tylko "dostawać". Dziwi się, filozoficznym zdziwieniem: jak to jest możliwe, że "rodziliśmy się dobrzy / a teraz trzymamy / w dłoniach broń i co dzień / naciskamy spust" ("Pokój i wojna"). Przekonuje z pasją: "nie możesz stać z boku" ("Jak nic"). Mamy tu zatem do czynienia przede wszystkim z - jak mniemam - PRAGNIENIEM pomnażanie Dobra na świecie, uczynienia naszej rzeczywistości bardziej ludzką, etyczną, bardziej przyjazną. Towarzyszy temu pytanie o sens naszych słów: "jak to z nami jest / jak to z nami będzie / gdy już wszystkie słowa stracą sens" ("Pytania bez odpowiedzi").
Te trzy ważne tematy - i trzy, jakże ludzkie, pragnienia - współstanowią o walorze tej Poezji, tejk książki. Tyle - nomen omen! - jeśli chodzi o treść. O formie pisać nie będę, bo jest niemal doskonała, wyważona. Książkę oczywiście gorąco polecam, choć - przyznam - zabrakło mi tu dwóch moich ulubionych (świetnych!) wierszy Basi: "Memento" i xxx (zobacz jak łatwo się umiera) - ale to jedyny minus, i to jakże subiektywny... Tomik jest ilustrowany przepięknymi zdjęciami drzew, autorstwa m.in. samej Pisarki! To kolejny powód, by pozycję tę mieć w swojej domowej biblioteczce.
P.S. Książka naprawdę pięknie i estetycznie wydana! Gratuluję.

W. Barbara Jendrzejewska: "Tyle", wyd. MART-GRA. Rybnik, 2012 r.


Recenzja tomu krakowskiego

sobota, 09 lutego 2013 16:41

Ludwik Filip Czech - Między Bogiem a Netem

http://akant.org/archiwum/44-akant-marzec-2009/1509-ludwik-filip-czech-midzy-bogiem-a-netem

 

 

"Noc rudych traw" BARBARY JENDRZEJEWSKIEJ podzieliłem, dla własnej wygody, na dwie części. Dodam, że ten zbiór wierszy jest jednolity, bez podrozdziałów. Pierwsza z nich, na szczęście skromniejsza, zawiera takie wiersze jak "Człowiek", "Dylemat" czy wreszcie "Nasz czas". Tytuły o wysokiej dykcji mówią same za siebie. Szlachetne są zamiary, budzące w nas poczucie plemiennej wspólnoty. Szlachetna jest świadomość, że pomimo dzielących nas różnic stanowimy jedność. Jeszcze szlachetniejsze są próby twórczego zdefiniowania tej jedności. W każdym poecie tkwi przymus stworzenia literackiego uniwersum. Wiersza, którego treść i forma zdołają przekroczyć językowe granice. Takie próby podejmowane są co wieczór, pod wszystkimi szerokościami geograficznymi. Zasady tego swoistego wyścigu nie są spisane, niemniej jedna jest oczywista - banał dyskwalifikuje! Jeżeli zatem poetka, biorąc na warsztat Czas pisze, że ten - "stroi nam włosy twarze" - należy natychmiast skorzystać z czerwonej kartki. Jeżeli, pisząc o relacji Bóg - człowiek, nie raczy wyjść poza banalne domysły, trzeba dojść do wniosku, że poetycki trud poszedł na marne. Barbara Jendrzejewska jest dobrą poetką, "Noc rudych traw" to ciekawy tomik. Niemniej te wiersze, które z założenia miały być wszechogarniające, są w tej publikacji ciałem obcym. Jest ich na szczęście niewiele i pod koniec książki znikają zupełnie. No, może wyjątek stanowi "W pracowni malarki". To utwór będący ukłonem w stronę artystycznego środowiska poetki, a więc rodzaj zapłaty za możliwość użytkowania gruntu. Analizuje on męki twórcze malarki Małgorzaty Woźny, jej złożone relacje z szeroko rozumianym tworzywem. Takie wiersze są zbyt osobiste, bym je oceniał. Niemniej, zaliczam je do utworów, przy których potencjalny słuchacz ogląda czubki własnych butów. Rzeczą charakterystyczną jest również fakt, że owe "ambitne"wiersze dominują na początku książki. To rodzaj kolejnej zapłaty - tym razem na rzecz tradycji. Nadal bowiem istnieje przekonanie, że utwór ciężkostrawny jest daniem przednim. Każdy poeta - nawet jeśli nie ma chęci - musi upichcić taki gniot, żeby zdać przed sobą i światem swoisty egzamin poetyckiej poprawności. Potem może już pisać po swojemu.

 

    Reasumując: "Noc rudych traw" zawiera teksty znacznie ciekawsze od wyżej wspomnianych. Już w trzecim w kolejności "Obrazek dnia" poetyka znacznie się wysubtelnia. Poetka schodzi z wyżyn wszechwiedzy. Jasno i klarownie wyłuszcza swój muzyczny gust. Nie używa magicznych środków.

   Lubię ulicznych grajków
 piosenki z pięciodniowym zarostem
 drapane pudło gitary
 mat saksofonu udający Amstronga
 i akordeon bryzgający folkiem 
 ja od Chopina Mozarta Liszta
 dostrzegam magię
  pretensjonalnej melodii 
 

    Jeżeli zatem - podążając tym tropem - dodaje w innym wierszu - "Piszę strofę, co rodzi się bez bólu, w krzyku nocy" - to nagle owa naturalność zaskakuje czytelnika. Podobnie jest z wierszem "Proste wyznanie". Odnosi się wrażenie, że takie pisanie wychodzi poetce najlepiej. Kolejne utwory zmierzają konsekwentnie ku prywatności, odsłaniają kulisy emocji nieudawanych. W "Majowaniu" widzimy to już całkiem wyraźnie. Zmienił się język, który teraz podąża w stronę zmysłowości.

 Czarna ścieżka jego brwi
  otacza krople niezapominajkowych źrenic 
 

    Poetka idzie w stronę erotyki. Jest przy tym subtelna, oszczędna w słowach. Nie przekracza granic dobrego smaku. Niedopowiedziana intymność dzieje się poza wierszem. Myślę o "Erotyku", "Teraz" czy "Zniewoleniu". Takie spojrzenie na poezję wyswabadza autorkę z literackich kanonów. Można oczywiście spierać się o oryginalność zawartych treści. Te jednak są niezaprzeczalnie prawdziwe, sytuują poetkę w gronie ludzi z krwi i kości. Zdarza się bowiem w tomikach wierszy znajdować uczucia syntetyczne, gdzie krew tłoczy nie serce, ale pompa. Barbara Jendrzejewska nie musi posiłkować się implantem. Jest szczera, nawet gdy tęskni:

    Ma prawie pięćdziesiąt lat
 i tysiąc niespełnień w znoszonych koronkach oczy już nie wypatrzą Romea
zbyt blisko balkonu bar z piwnym ogródkiem 
 

    Najlepszym tekstem tego zbioru jest dla mnie "Sypialnia". Natomiast znakiem czasu jest "W necie". Współczesność proponuje nam nie tylko wyprzedaże, ale również zastawia pułapki. Barbara Jendrzejewska nie siedzi w domu cerując skarpety. Czynnie uczestniczy w życiu artystycznym swojego regionu. A pewnie ma apetyt na znacznie więcej. Musi być zatem kompatybilna z rzeczywistością. Umieć poruszać się w realu. A współuczestnictwo zmusza do wystawiania ocen. Pyta zatem w "Necie" o relacje między człowiekiem a komputerem. Interesuje ją jakość tych relacji. Wiersz kończy znakiem zapytania. I pewnie jeszcze długo będzie on tam tkwił, zamiast odpowiedzi.

 

    Książkę polecam. 
 



Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  27 055  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę, wiec jestem (?)

Statystyki

Odwiedziny: 27055

Lubię to