Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 689 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Recenzja tomu poetyckiego Małgosi Mówińskiej - Zyśk, DOPÓKI

sobota, 09 lutego 2013 16:30

Wiesława Barbara Jendrzejewska

 

         Modlitwą moją nie krzyczę

Po późnym debiucie  dojrzałej kobiety tomikiem „Z zamyśleń” (zbiór wierszy z wielu lat wydany w 2011r.), w szybkim tempie ukazał się kolejny tomik wierszy MAŁGORZATY MÓWIŃSKIEJ – ZYŚK,  pt. "DOPÓKI".

To skomponowane  (wszak Autorka jest profesjonalnym muzykiem, skrzypaczką) wiersze  - zwierzenia  i nade wszystko,  wiersze -  modlitwy. Bardzo szczere, wylewne, osobiste. Pije z Bogiem kawę („Przy kawie”), mówi czytelnikowi, co jest ważne (mąż, syn, dom, Bydgoszcz), niezbędne  (Biblia),  co uspakaja autorkę, co nakłania do refleksji nad świata przemijaniem, czym zaprasza go do podobnej kontemplacji w zgodzie z harmonią muzyki („Melodia”)  i niedoskonałości tworzenia („Wiersz”) w otoczeniu pięknej przyrody np.  w Stulesiu, [Gmina Gostycyn, przyp. W.B.J.],  krainie zmarłej kilka lat temu bydgoskiej poetki, Urszuli Romy Zielińskiej, której Mówińska ten tom dedykuje.

To utwory wyciszone, pozbawione buntu nad przemijającym życiem, to pogodzenie się z już innym światem Syna (znakomity, bodaj najlepszy wiersz w tym tomie, "Veto"), gdzie puentuje:  ... moja dyskietka nie pasuje do twojego komputera. To nieustająca refleksja (niepogodzenie się ?) nad chorobą („Nakaz”), która przeszkadza, choć zbliża do Pana. To wreszcie daty i kalendarze („Notes z adresami”), z których odchodzą znajomi i przyjaciele, i nie ma na to antidotum, ani krzyku w kierunku Boga i ludzi: ”dlaczego?”.

Wiersze te , to też przemyślenia nad pożegnaniem miejsc, ludzi i zdarzeń, wspomnienia ich, obrazy zatarte, nowe i te z którymi przyjdzie nam się zmierzyć na tamtym brzegu („Ostatnia kreacja”). I odwieczne, z uporem powtarzane przez wielu artystów, pytania o sens, o drogę, o to co potem i tam. Powtarzane, bo wciąż nie ma na nie odpowiedzi, choć czasem się wydaje, że Autorka woli, by jej nie było, bo poetka ma jeszcze zacięcie satyryczne i już przymierza się do wydania kolejnego tomu, w takim,  zupełnie innym do zastanych, tonie.

Czyżby dlatego, że Wstęp do nowego tomu napisał Zdzisław Pruss???

Małgorzata Mówińska –Zyśk, Dopóki, Bydgoszcz, Margrafsen 2012, s.64.

Na zdjęciu Małgosia, autorka.

 



Nowy tomik MARTY GRACZ (czyli Wiesławy Szczyry)

czwartek, 16 lutego 2012 11:14

Pamiętnik? Testament? Spowiedź? Monolog wewnętrzny? Dialog
z samym sobą?

Najnowszy tomik Marty Gracz – Wiesławy Szczyry pt. „Cieniobranie”, to rodzaj poetyckiego pamiętnika - wyznania. Bardzo osobisty i niezwykle intymny.  A może to nawet rodzaj testamentu, który odczytuje się nie po śmierci, choć ta przenika tu między wierszami, wersami, jakby chciała zawładnąć każdym słowem, nawet tym niewypowiedzianym, ale po przejściu z jednego bytu w następny. Ten drugi wydaje się być ciekawszy (bo niepoznany?), lepszy (bo nieodkryty?), intrygujący ( bo niezrozumiały?)…
Jakkolwiek by nie nazwać poetyckiego odczuwania Marty Gracz, jest ono niezmiernie głębokie, filozoficzne i mimo wielu starań Autorki , wciąż niedopowiedziane. I nie dlatego, że poetka nie umie dokończyć myśli, która ją obezwładnia, a dlatego, że nie chce do końca powiedzieć nam, co z myślą, ciężką od powagi stanu, uczyni i czego ona z nią dokona.
Poetka zdradza nam:

tajemnica życia

moje jutro
jak odmalowane wczoraj
stara się zrozumieć przyczyny przemijania

znajome twarze i głosy
nakazują mu przemilczeć wyciąganie wniosków


Wiersze, w których przeplątają się: cienie, nicość, samotność, pustosłowie, koniec, nigdy, bezsilność, samotnia, bezosobowość, pustka, lęk, strach, cisza, zwiędły liść, zardzewiałe wspomnienia, zardzewiały zamek, zasznurowane usta…   nie chcą takiego życia, albo boją się takiego życia, bo nie ma na nie antidotum, a bez niego i trudno, i boli, i beznadziejnie:

pustka

nic już nie ma
radość zaszczuta
kły bezduszne
wtopione w samotność

nie widzi sensu
oko rozdwojone
na granicy widzenia
zabłąkana rzęsa

nic już nie cieszy
obumarłe wspomnienia
zataczają krąg
- niepewności


Jednocześnie strofy Szczyry nie buntują się, nie szukają spokoju i harmonii, szczęścia i ukojenia. One jakoby zdają się zgadzać z zastaną ziemską beznadzieją, która, jak w chrześcijańskich naukach powiada, że tu, w tym życiu, nie zaznamy pełnego szczęścia. To tylko przystanek, tylko chwila:
Mam mało czasu.
Umieram w deszczu,
By odrodzić się przy bezchmurnym niebie.
                                   …………………………
Nic już nie czuję.
Świadome umieranie
                          Nakazuje na powrót stać się zarodkiem.
A jednak pisze:

na przekór

staram się robić swoje
- odwracając głowę w drugą stronę
gdy uporczywość wstrzemięźliwych przeszkadza mi zrozumieć


W „Cieniobraniu”  jest „przysięga”, „szał tworzenia”, „miłość przereklamowana”, „przeznaczenie” i „pamięć”, ale ta nie koduje chwil najpiękniejszych, które chowamy głęboko, by ocalić coś wyjątkowego na chwile goryczy, jej
pamięć

utrwala znajomość nicości na obu biegunach udręczenia mnoży potrzeby - na zgubę płonnych oczekiwań  w dzień – milczeniem w nocy – pożądaniem jędrność tworzenia zaspokaja ambicje  zanim spłonie spełnieniem zanim odrodzi się płomieniem  zanim przeminie...
bo jak powiada w kolejnym wyznaniu poetyckim: „Człowiek od narodzin „między niebem a piekłem/ w samotności wiecznej”. Lęka się, ale walczy „przeklinając strach i przesądy”… „Usilnie próbuję zaistnieć./ Przywdziać realne ciało./ Wyjść z cienia, własnego cienia”.
I to „zanim” i ta „próba zaistnienia” każe nam widzieć światełko w tej smutnej poezji o beznadziei ludzkiej egzystencji. Nikłe światełko, to prawda, ale czyż nie z iskry powstaje płomień, by stać się jasnością?
I jeśli
                                                         
                                                           los

szuka
bezlitośnie cierpliwie
przeznaczenia – bolączki
w półmroku nocy
blasku porannej rosy
na białej kartce papieru
zielonym atramentem
podkreśla przyszłe godziny


to ma Wiesława Szczyra przed sobą jeszcze ogrom nocy i dni, bieli i  zieleni, i wiele wierszy do napisania, na które wnikliwy Czytelnik na pewno spokojnie poczeka.
Trudna to poezja. Zaniepokojona jak jej Autorka, która chciałaby znaleźć się w lepszym bycie, bo: ”błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.” Jednak jeszcze nie ten czas, jeszcze nie ta pora, bo tu, na tym świecie stworzonym przez Boga, trzeba jeszcze czegoś dokonać, coś po sobie zostawić wbrew wichrom i burzom, wpisanym w ludzkie przeznaczenie.
Warto wspomnieć o  szczególnych linorytach Jerzego Granowskiego – dziennikarza i poety z Katowic, które znalazły się w tym tomiku poetyckim. Są one niewątpliwie częściowym uzupełnieniem lub nawet wypełnieniem treści poetyckich Marty Gracz. Trafne, przenikliwe, dające do myślenia potęgują nastrój i przesłania dobrych wierszy poetki ze Śląska, a ich tytuły: a ich tytuły: Mądrość, Odpoczywająca, Zmierzch słońca, Przed lustrem, Przywiązani, Okno na świat, Samotność, odzwierciedlają duszę poetki. Zatem tworzą pewną całość, którą warto rozważyć i zapamiętać podczas lektury tej ciekawej książki.
                                             
                           Marta Gracz Cieniobranie Wydawnictwo Mart-Gra, Rybnik 2012, str. 51.   

Wiesława Barbara Jendrzejewska

 

http://akant.org/aktualny-numer/recenzje/931-wiesawa-barbara-jendrzejewska-pamitnik-testament-#comments

http://www.pisarze.pl/recenzje/2093-wiesawa-barbara-jendrzejewska-pamitnik-testament-spowied-monolog-wewntrzny-dialog-z-samym-sob.html



Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  27 029  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Piszę, wiec jestem (?)

Statystyki

Odwiedziny: 27029

Lubię to